wtorek, 27 maja 2014

Decyzja zapadła

Najważniejsza decyzja w moim Żywcu? Żywiec w prawdzie nie jest mój, ani do moich ulubionych piw nie należy, ale niech będzie. Spróbuję.



Na pierwszy ogień poszło pszeniczne Białe. Przyznam, że od początku nastawiony byłem sceptycznie. Nie jestem fanem koncernowych wyrobów. Ucieszłyło mnie jednak, że rynek piwa się rozwija. Produkty z małych browarów często są trudno dostępne, a Żywiec wiadomo, dystrybucję ma szerszą, więc pojawiła się nadzieja, że i w małej wiosce można będzie kupić coś innego niż klasyczny lager. Latem często bywam poza miastem, więc temat mnie dotyczy.

Tak więc, mimo początkowego sceptycyzmu, do tematu podszedłem z pewną nadzieją.

Krótko ona trwała. Zaczęła przygasać już chwilę po przelaniu piwa do szklanki. 



Barwa mało apetyczna (na zdjęciu kolor jest ciemniejszy, niż w rzeczywistości), niespecjalnie zachęcała do spróbowania. Kolor pasuje do nazwy, ale już nie do stylu piwa. Pewną nadzieją była ładna piana. Gęsta i drobnoziarnista.


Niestety zapach był nijaki. Dalej jeszcze słabiej. Piwo było mdłe, wodniste i bez smaku. Można było wuczuć delikatną kwaskowość, ale nic więcej. Zmęczyłem buteczynę do końca, ale decyzja zapadła, nie spróbuję kolejnych produktów z serii.




środa, 2 kwietnia 2014

Wiosenne porządki

Co roku wiosną jestem zmuszany do wiosennych porządków. Piwnica i garaż to moje rewiry. Albo się tym zajmę, albo śmietnik. Żona nie daje mi wyboru, a ja wiedząc jak to dla niej ważne, też za mocno nie protestuję.

Odziany w strój roboczy, ze sporym zapasem browarków zanurzyłem się w mrocznych czeluściach poddomowych lochów.

Nic tak nie cieszy mężczyzny jak SKARB...

Skarbem okazał się dwa lata (!!!!!!!!) przeterminowany porter z Ambera. To nie było celowe działanie, nie odkładałem piwa specjalnie na leżakowanie, jak to robią niektórzy. To absolutny przypadek. Nie pamiętam, dlaczego schowałem piwo między kartonami, choć faktycznie w tamtym czasie piłem sporo parterów. Musiał się zawieruszyć.

Piękny wiosenny dzień to najlepszy moment na degustację J


Piwo wygląda obłędnie smakowicie. Zapach bardzo przyjemny. Czuję wiśnie i czekoladę, to działa na wyobraźnię.

W zestawieniu ze świeżym, przeterminowany dwa lata Grand, jest dużo delikatniejszy i bardziej aksamitny w smaku. Na pierwszy plan wysuwa się czekolada, jest znacznie mniej goryczy. Alkohol jest praktycznie niewyczuwalny, choć po wypiciu całego muszę przyznać, że moc jest.

Warto podkreślić, że piana utrzymywała się praktycznie do samego końca, delikatnie osadzając się na ściankach.


Cóż mogę dodać? Oczywiście żałuję, że nie znalazłem więcej takich skarbów, ale już ukryłem kilka nowych butelczyn. Niech leżakują, niech wypoczywają. Wrócę do nich za rok J


poniedziałek, 24 lutego 2014

Sławosz - Piwo Koźlak z Witnicy



Pokusiło mnie i zamiast sprawdzonego Koźlaka kupiłem Sławosza z Witnicy. Jestem szczerze rozczarowany. Piwo skończyło jako stojak do pieczonego kurczaka (dla niewtajemniczonych w sztuce gotowania tu jest przepis: http://martawkuchni.blog.pl/2013/08/26/kurczak-pieczony-na-butelce-piwa/) . 
Ktoś miał dużo fantazji nazywając to piwo Koźlakiem.


Po przelaniu do szklanki piwo wyglądało dobrze. Piana wysoka, drobnoziarnista, beżowa. Zapach słodowo-karmelowy. Zapowiadało się naprawdę nieźle, mimo że piwo jest lekkie, bo ma zaledwie 4,5 % alkoholu. 

Rozczarowanie przyniósł już pierwszy łyk. Na pewno nie jest to Koźlak. Delikatna kawowa goryczka i karmelowy posmak to stanowczo za mało na Koźlaka.  Jest to nic więcej jak mocno dosłodzone ciemne piwo. Myślę, że niejedna Pani byłaby zachwycona. Ja nie dałem rady, mimo że piwo ma zaledwie 0,33 litra pojemności. Piwo zostało przelane z powrotem do butelki i na kolację miałem naprawdę dobrego pieczonego kurczaka. 

wtorek, 21 stycznia 2014

Brackie Imperial IPA



Po świątecznej przerwie, zmęczony mocniejszymi alkoholami, wracam do tego co lubię najbardziej, do piwa.

W nowym roku postawiłem na nowości. Może nie tegoroczne jeszcze, na nie trochę za szybko, ale piwo które premierę miało w grudniu, do nowości jak najbardziej należy.  Piwo bardzo mnie ciekawi, ponieważ jest zwycięzcą konkursu piw domowych Birofilia 2013. Napis na etykiecie głosi: „Uznane za najlepsze piwo roku przez polskich i zagranicznych mistrzów piwowarstwa domowego z kunsztem i doświadczeniem piwowarów z Grupy Żywiec.”

Podoba mi się, że dzięki takim konkursom domowi piwowarzy mogą uwarzyć swoje piwo na większą skalę. To na pewno ciekawe doświadczenie. Zarówno dla domowego piwowara jak i dla nas konsumentów. 



Pierwsze wrażenie – wspaniały zapach! Niesamowity. Piękna piana, kolor.  Tak, to jest to! – pomyślałem i gęba mi się uśmiechnęła na całą szerokość. Smak bardzo intensywny, świeży i rześki na początku bardzo szybko się urywa. Pozostaje mocno alkoholowy posmak. Rozczarowujące uczucie. Piwo zawiera solidną dawkę ekstraktu i alkoholu, więc alkoholowy smak jest jak najbardziej na miejscu, ale to piwo, po genialnym pierwszym wrażeniu, ma końcówkę  smakiem przypominającą mocne koncerniaki. Do końca natomiast utrzymuje się porządny zapach.

Szkoda, że nie mam możliwości porównania produktu, który powstawał w domowym zaciszu z tym uwarzonym w fabryce. Zastanawiam się, na ile są do siebie podobne te dwa piwa. Czytałem opinie w internecie i naprawdę zazdroszczę tym, który mieli możliwość spróbowania obu wersji. Mi pozostaje podzielić się wrażeniami z wydania  butelkowego.

czwartek, 24 października 2013

Gdańskie...



Kolejne z serii piwo z Łebskiego browaru. Próbowałem wcześniej Sopociaka – podczas wakacji nad morzem i muszę przyznać, że duże rozczarowanie. Nie kupiłbym Gdańskiego (skąd ta nazwa? Piwo nie ma nic wspólnego z Gdańskiem), ale kolega z pracy przyniósł, zatem darowanemu koniowi, jak to mówią… 

Na etykiecie mamy informację, że jest to bałtyckie piwo z charakterem, ja jednak po Sopociaku podchodzę sceptycznie to tego hasła. Zawartość alkoholu 5,6%, skład: woda, słód jęczmienny, chmiel, drożdże… sprawdźmy więc.


Piana ładna, długo się utrzymuje. Kolor jasny, słomkowy. I jeśli chodzi o zalety to by było na tyle. Trochę mało jak na piwo z 4 zł.

Piwo smakuje (a dokładniej: nie-smakuje) dokładnie tak samo jak wspomniany wcześniej Sopociak. Jestem prawie pewien, że to to samo piwo. W smaku dominuje kwaśna goryczka z metalicznym posmakiem. Piwo jest wodniste. Uważam, że Gdańsk jako miasto o tak dużej browarniczej tradycji stać na porządne własne piwo. Zdecydowanie nie polecam.