wtorek, 23 kwietnia 2013

Holenderski lager w zielonej butelce



Spróbowałem przypadkiem, ponieważ znajomy wpadł pomóc z remontem kuchni. 

Kupiony w Polsce w sklepie Auchan -  Hollandia Premium Lager Beer w dużej zielonej butelce o pojemności 650 ml. Gościłem kilka razy w Holandii, ale tam nie widziałem nigdy tego piwa. 

Po otwarciu butelki rozszedł się naprawdę mocny chmielowy zapach. Bardzo przyjemny, choć typowy raczej dla pilsnerów. Po przelaniu do szklanki pojawiła się piękna, gęsta biała piana, która utrzymała się imponująco długo.


Również w smaku stanowczo dominuje chmiel, choć kompozycja jest raczej zrównoważona i pijąc nie mamy poczucia, że ktoś tu przesadził w którąkolwiek stronę.  Piwo jest smaczne i pije się bardzo przyjemnie. Niska zawartość alkoholu (4,7%) powoduje, że w smaku w ogóle nie czuć alkoholu.

Lager z wyraźnym chmielowym aromatem. Ciekawe połączenie.

Bardzo fajne piwo do ugaszenia pragnienia, nie tylko podczas remontu, choć w tym przypadku sprawdziło się wyśmienicie, również dzięki zwiększonej pojemności. Myślę, że doskonale sprawdzi się także przy grillu i mam nadzieję, że już w najbliższy weekend,  oczywiście jeśli pogoda pozwoli.


środa, 6 marca 2013

Złoty Denar Chmielowy – piwo stołowe



Delikatnie chmielone, orzeźwiające, harmonijne, bez żadnych zaskakujących smaków i zapachów. Pierwsze słowo jakie przyszło mi na myśl to: nijakie. Nijakie, ale porządne.  

Nie jest to piwo do degustacji, jest to piwo do wypicia, popicia, ugaszenia pragnienia. Myślę, że jest to piwny odpowiednik wina stołowego, czyli w sam raz do obiadu. To piwo z pewnością nie zasłoni smaku potrawy, a ze względu na swoją goryczkowość (w końcu to pils), doskonale ugasi pragnienie i oczyści kubki smakowe. 

Zawartość alkoholu 5,6 % czyli idealnie jak na piwo do kotleta, po posiłku można bez większych problemów wrócić do codziennych zajęć. Szkoda, że nie podano zawartości ekstraktu. Mnie cieszy jednak skład, do produkcji tego piwa użyto wyłącznie: wody, słodu jęczmiennego i chmielu.




Wszystko w tym piwie jest poprawne, na swoim miejscu i zdecydowanie nie ma się do czego przyczepić. Zielona butelka powoduje, że piwo ma specyficzny zapach, charakterystyczny dla piw goryczkowych. Mi ten zapaszek odpowiada, pasuje do tego stylu. Lubię go, bo kojarzy się z latem, choć wiem, że część osób z pewnością go skrytykuje. 

Kolor  piwa to klasyczne jasne złoto, po przelaniu do szklanki pojawia się dość wzburzona piana, która jednak bardzo szybko opada.  

Choć piwo się nie wybija, uważam, że jest warte polecenia. Złoty Denar Chmielowy to dobre piwo stołowe.


piątek, 8 lutego 2013

Trybunał Trójsłodowe z Sulimaru



Mam mieszane uczucia. Na pierwszy rzut oka zwraca uwagę ciekawy, wysmukły kształt butelki oraz elegancka etykieta w przyjemnych kolorach. Całość stonowana, delikatna, wręcz subtelna. Zrównoważona. Zwróciło moją uwagę na półce i oto stoi przede mną na stole w kuchni, a jak czytam kontrę i włos się jeży na głowie. 

U szczytu pojawia się łacińska maksyma: "ubi concordia, ibi victoria" (gdzie zgoda tam zwycięstwo). Dlaczego akurat to zdanie znalazło się na etykiecie i to w kilku miejscach oraz co to ma wspólnego z piwem, tego nie wiem. W każdym bądź razie zbyt pompatycznie się zrobiło, a to dopiero początek. Prawdziwą perełką jest bowiem opis procesu powstawania piwa napisany językiem stylizowanym na dawny. Przebrnięcie przez cały test było naprawdę męczące, ale dla dobra sprawy dałem radę. Milczeniem pominę fakt, że są to bzdury, w które dziś chyba nikt nie uwierzy (chyba że kogoś nie doceniłem). 



Lecimy dalej. Adres strony internetowej podany na etykiecie prowadzi w pustkę… Piwo pojawiło się w sklepach już jakiś czas temu, więc taki brak dbałości o klientów uważam za niegrzeczny.

Otwieram. 



Piana jest ładna, idealnie obfita i kremowa. Kolor to piękne, głębokie złoto. Od razu mam ochotę spróbować. Zapach z początku jest świeży i delikatnie słodowy. Z czasem pojawiają się dodatkowe nuty. Smak jest oryginalny i ciekawy, prawie w ogóle nie ma w nim goryczki, ale to nie przeszkadza w tej kombinacji smaków. Wyraźnie czuć karmel, piwo jednak nie jest zbyt słodkie. W zasadzie wszystko w nim gra i pasuje. Jedynie pod koniec  degustacji delikatnie zaczynam czuć alkohol i to odrobinę psuje wrażenie. 

Podsumowując. Piwo jest porządne, absolutnie warte swojej ceny (2,70 zł). Zdecydowanie do powtórzenia.


czwartek, 24 stycznia 2013

Miłosław Pszeniczne



Dziś troszeczkę z innej bajki. Ciemne piwo pszeniczne z Browaru Fortuna w Miłosławiu. Na etykiecie czytamy, że piwo powstało metodą otwartej fermentacji. Otwarta fermentacja zachodzi spontanicznie pod wpływem dzikich drożdży.
Sposób fermentacji robi wrażenie, ale mi najbardziej podoba się, że mogę spróbować polskiej ciemnej pszenicy. Z dużym optymizmem niosłem zakupy do domu. 

Etykieta odrobinę kojarzy mi się z leczniczą wodą mineralną z kurortu, ale przymykam na to oko, w końcu ciemna pszenica to rzadkość na polskim rynku.  

Na etykiecie jest informacja jak należy serwować to piwo. Niestety nie mam właściwego szkła do pszenicy. 

Po odpowiednim schłodzeniu przelałem do szklanki zgodnie z instrukcją. 



Piana piękna i długo się utrzymuje, ma wspaniały, apetyczny kolor. Zaskoczyła mnie barwa samego piwa. Spodziewałem się, że ciemne piwo będzie bardziej czarne. Czas na pierwszy łyk.

Pierwsze wrażenie jest zaskakujące. Piwo jest mocno kwaśne i ma charakterystyczny posmak. W pierwszej chwili sprawdziłem aż, czy nie jest przeterminowane. Po kilku łykach zaczyna smakować i z każdym łykiem bardziej mi się podoba. Bardzo orzeźwiające. Myślę, że będzie doskonałe na upały, choć wstępnie spodziewałem się, że ciemna pszenica sprawdzi się lepiej zimą, ale stanowczo nie jest to piwo na zimę. 

W porównaniu do zagranicznych ciemnych pszeniczniaków wydaje się trochę wodniste i to odrobinę rozczarowuje. Poza tym ma bardzo charakterystyczny smak, który z pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu. W tle można wyczuć posmaki owocowe, ale z pewnością nie jest to typowy dla pszenicy banan. Dla mnie mogłoby być trochę bardziej „przypalone”. 

Podsumowując – szacunek za pomysł, podziękowania za pierwszą polską ciemną pszenicę, prośba o lekkie dopracowanie receptury. 


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Władca północy?



Podobno Kaper. Piwo nie brało udziału w przeprowadzanym przeze mnie, jeszcze w ubiegłym roku, teście piw mocnych, ponieważ w mojej okolicy trudno je kupić. 

Dwa tygodnie temu podczas świątecznego wyjazdu, udało się spróbować tego piwa po kilkunastu latach przerwy. 

Kiedy smakowałem je poprzednim razem warzył je jeszcze browar we Wrzeszczu, teraz na etykiecie jest informacja o producencie: Grupa Żywiec.  Byłem ciekaw czy będzie smakowało tak, albo chociaż podobnie, jak to zapamiętałem z pewnych wakacji nad morzem w Gdańsku 1998 roku.

Cóż, zmiany nie zawsze wychodzą na gorsze,  choć  muszę przyznać, że spodziewałem się sporego rozczarowania. Kaper, którego zapamiętałem, był rewelacyjnym piwem. Do tego miałem świadomość, że po latach człowiek zawsze trochę idealizuje swoje wspomnienia. Zmiana właściciela marki i miejsca produkcji też ma swój wpływ na smak i jakość piwa, choćby nie wiem jak przestrzegano receptur (a czytałem – już nie pamiętam gdzie, że receptura została zmieniona).

Z wielkim podekscytowaniem czekałem, aż zakupione piwo schłodzi się do odpowiedniej temperatury. 


Zgodnie z przewidywaniami smak był inny niż to zapamiętałem, jednak trunek okazał się odpowiednio mocny i zaskakująco dobry w smaku. Jest to wyraźnie słodowe piwo, choć na drugim planie bardzo przyjemnie czuć chmiel. Pod koniec zaczął jednak przeważać smak alkoholu, tego chyba się przy tej mocy nie dało uniknąć, a zawartość alkoholu jest niczego sobie, bo aż 8,7%. Na stronie Żywca czytamy, że to najmocniejsze piwo jasne produkowane w Polsce. Trzeba będzie to sprawdzić, ale zdaje mi się, że widziałem mocniejsze. 

W piwie odpowiada mi zawartość ekstraktu, którego jest dużo, pijąc czuje się, że napitek jest gęsty, wręcz kremowy. To też na plus. Piwo mocne moim zdaniem powinno być esencjonalne.

Piękny i głęboki kolor zachęca do wypicia. Piana z początku całkiem obfita, opadła stanowczo zbyt szybko. Po około 30 sekundach nie było już po niej śladu. 

Piwo bardzo charakterystyczne w smaku. Ciekawe. Mimo, że „władca północy” to to nie jest, nie jest to już również piwo kultowe. Warto spróbować.