czwartek, 26 kwietnia 2018

Nieklarowny tytuł

Nieklarowny. Bo nie może być niefiltrowany albo naturalnie mętny? Ale nie dałem się tak łatwo zdenerwować. Etykieta trochę mnie uspokoiła. Bo Krakowiak Nieklarowny (ech...) ma na etykiecie rycinę z krakowskim barbakanem. Ładnie, klasycznie. Tutaj można. Bo w nazwie już niekoniecznie.


A co w środku? Zapach słaby. Lekkie nuty słodowe, chlebowe, trochę drożdżowych, ale to wszystko na upartego. Chmiel? No nie bardzo go czuć. Barwa ładna, złocista. Ale jeśli zapomnimy o wymieszaniu osadu z dna butelki to będziemy zastanawiać się, jakim cudem to piwo jest niby takie nieklarowne? Bo bez osadu jest (jak na mętne piwo) bardzo przejrzyste. Bąbelki drobne, piana nikła.


A smak? Nic specjalnego. Człowiek pije i nawet nie zwraca za bardzo uwagi, bo nie ma na co. Może świadczy to dobrze, a mianowicie o tym, że alkohol nie jest wyczuwalny. To plus. Goryczka nie najniższa, ale mogłaby być wyższa i wtedy piwo na pewno by zyskało. Obawiam się, że przegazowanie przeszkadza w smakowaniu.


czwartek, 15 marca 2018

Idzie król!

Jak myślicie, tytuł odnosi się do którego piwa? Nie pytam, które piwo Waszym zdanie zasługuje na tytuł królewski (to dopiero byłaby internetowa burza), ale które nazwą samo sobie poniekąd nadaje taki tytuł? Mowa o Sekretach Króla uwarzonym przez Jan Olbracht Browar Rzemieślniczy. Co to za sekrety?


Tajemnicą poliszynela jest fakt, że ten milk stout jest inspirowany recepturą Michała Białozóra, który wygrał Kuźnię Piwowarów w 2016 roku. Brzmi co najmniej interesująco!


Zacznijmy od aromatu. Zdecydowanie kawa, trochę czekolady oraz paloność. Kolor bardzo ładny, ciemny, ale nie jest zupełnie nieprzejrzysty. Piana brunatna, ale marna i bardzo szybko zniknęła. W smaku lekka kwasowość i kawa. Słodycz i goryczka ledwo wyczuwalne. Całokształt można zamknąć w haśle "goryczka".


poniedziałek, 26 lutego 2018

To jest RIS!

Nareszcie! Dobry, konkretny Russian Imperial Stout! Browar Amber trochę kazał na niego czekać. Najpierw zapowiedzi na ich FB, potem trochę ciszy. Niecierpliwość rosła, a z drugiej strony wielu przecież wie, że RIS musi trochę poleżakować. I tak poddenerwowanie mieszało się ze świadomością, że poczekać trzeba, jeśli chce się wypić coś dobrego.







Zanim zacznę się rozwodzić nad smakiem i zapachem to zatrzymam się na moment przy etykiecie. Etykiecie tak bardzo innej od poprzednich! Zmiany, szczególnie w seriach, nie są łatwe, a ta tutaj to przykład jak coś zmieniać, ale w miarę zachowawczo. Minimalizm na etykiecie i, uwaga, na kontrze:


Same konkrety. Krótko, zwięźle i na temat. Zero piwnej poezji. Ja szanuję.


SOLIDNY RIS. Tak mogę najkrócej opisać to piwo. W aromacie trochę lukrecji, czekolady i kawy, która mi kojarzy się z cukierkami Kopiko :) Piana drobnopęcherzykowa, szybko się zredukowała.  W kolorze rzeczywiście nieprzejrzyste. Bardzo ładny, głęboki brąz. W smaku delikatna słodycz, kawa, delikatna goryczka, suszone owoce, paloność. PEŁNIA. To mocne piwo, ale alkohol nie jest wyraźnie wyczuwalny. Przykład porządnego, podręcznikowego RISa!

wtorek, 30 stycznia 2018

4 razy moc

Mowa o Komesie Poczwórnym Bursztynowym z Browaru Kormoran. Uwarzyli je, by świętować 125 lat swojej pracy.


To ciemne, mocne (10%) piwo górnej fermentacji chmielone na zimno dwoma odmianami chmielu aromatycznego: Styrian Golding i Kent Golding. Etykieta mówi, że ten Komes zmienia swój smak na przestrzeni 18 miesięcy, podczas których zdatny jest do spożycia. Mój egzemplarz był zdatny do spożycia do kwietnia 2014 roku.


Myślę, że hasło "ciemna herbata" dobrze oddaje jego kolor. Mętny. Piana jasna, drobnopęcherzykowa. Na początku dosyć spora, ale szybko opadła. W aromacie suszone owoce. Pomimo mocy 10% alkohol nie jest wyczuwalny w smaku. Poza tym wyczuwalny karmel i znowu suszone owoce. Trudno oceniać to piwo ze względu na jego zmieniające się walory w zależności od czasu otwarcia względem czasu rozlewu. Generalnie na plus, ale żeby to było piwo na miarę okazji, z jakiej zostało uwarzone, to już niekoniecznie...


czwartek, 28 grudnia 2017

Gaz, gaz, gaz i miód

"Polski miód, polski słód, polskie piwo. Polski produkt" - tak kończy się etykieta miodowego Doctora Brew. Polskość, moi drodzy!



Etykieta mi się podoba. Dużo szczegółów, a jednak tworzy to dla mnie jakąś taką spójną i spokojną całość. W zapachu piwo jest wyraźnie miodowe. Wyyyraaaaźnie! Za to w smaku nie czuć miodu aż tak bardzo. Przede wszystkim nie jest tak zasładzający jak w innych miodowych. Jest opcja dotrzeć do goryczki, która jest minimalna.




Ogromnym minusem dla mnie jest nagazowanie. A nawet przegazowanie. Część piwa po otwarciu wylała się, bo tyle było w nim gazu. Za to mi kilkukrotnie gaz poszedł nosem, nic przyjemnego... 

Generalnie ciekawa propozycja wśród innych miodowych. Przyjemne jest to, że to piwo nie za słodkie. Ale przegazowanie nie pozwalało mi skupić się na innych kwestiach niż tych wyczuwalnych od razu i w krótkim czasie. Dlatego dla mnie to "płaskie" piwo, ot co.



czwartek, 30 listopada 2017

Poczciwe psisko


Dobry Pasterz z Browaru Wiślanego. Powiem tak – poczciwe psisko! Mocno się zdziwiłem, bo nie wyglądało obiecująco, a i cena nie wskazywała, żeby w środku było płynne złoto…



To solidny lager. Piana przyzwoita, średniopęcherzykowa, nie opada bardzo szybko. Kolor jasny, słomkowy, słowem – smakowity. W aromacie nic zaskakującego ani odrzucającego. Szału nie ma. Za to w smaku przyjemnie – solidna podstawa słodowa. Nachmielenie mogłoby być większe, nie narzekałbym. Piwo jest rześkie i, powiedzmy, uczciwe – nie jest to wybitny lager, ale jak na swoją cenę spełnia oczekiwania w 100%.


wtorek, 31 października 2017

Cukier w piwie


Pamiętacie jak kiedyś byłem zmuszony ukraść żonie piwo? Smakowe, słodkie, malinowe piwo. I to był błąd. I taki stary człowiek jak ja nadal nie umie uczyć się na błędach – wczoraj żona wspaniałomyślnie (to nie sarkazm!) zapytała, czy nie chcę spróbować jej piwa. A że akurat swojego nie miałem to odpowiedź była jedna – „oczywiście, kochanie!”


Etykieta Wiśni w piwie z Browaru Kormoran informuje, że do piwa dodano naturalny sok wiśniowy i odrobinę cukru dla złamania wiśniowej kwaskowatości. ODROBINĘ cukru. Trzymajcie mnie. To piwo to alkoholowa wersja szampana dla dzieci Piccolo. Sam cukier, wiśnię ledwo co poczułem…


Piany brak, kolor rzeczywiście przypomina wiśniowy, ale nienasycony. Co zasługuje na pochwałę to intensywny zapach wiśni zaraz po otwarciu butelki.


Podsumowując – śmiało, można pić. Tylko po co?